2019-12-13

Sprawa Dreyfusa - największa afera XIX wieku. „Oficer i szpieg” w kinach od 27 grudnia

Już 27 grudnia do kin wejdzie najnowszy film Romana Polańskiego pt. „Oficer i szpieg”. Film, który we Francji okazał się jednym z najbardziej kasowych tytułów tego roku (ponad 1,3 mln widzów w 4 tygodnie wyświetlania), jest jednocześnie fascynującą i szokującą opowieścią o skandalu, który zmienił bieg historii i miał zaskakująco współczesny wydźwięk.

ANTYSEMITYZM W XIX-WIECZNEJ FRANCJI
Pod koniec XIX wieku antysemityzm stał się punktem odniesienia debat politycznych w wielu krajach Europy. Uwidoczniło się to w czasie głośnej „sprawy Dreyfusa", która wstrząsnęła III Republiką Francuską i ujawniła jak silne są nastroje antysemickie w społeczeństwie francuskim. We wrześniu 1894 r. francuski kontrwywiad przechwycił notatkę z ambasady niemieckiej w Paryżu, z której wynikało, że jakiś oficer zaproponował nieprzyjacielowi przekazanie informacji na temat nowego uzbrojenia armii. Krótkie dochodzenie wykazało, że jej autorem jest, mający żydowskie pochodzenie, kapitan Alfred Dreyfus (1859-1935). Pośpieszne śledztwo wykazało łudzące podobieństwo charakteru pisma Dreyfusa z pismem na szpiegowskiej notatce. Na tej podstawie młody kapitan został aresztowany i osadzony w więzieniu oczekując na proces. Brytyjski historyk Hugh Seton-Watson napisał, że afera Dreyfusa była prawdopodobnie największym skandalem o podłożu antysemickim w XIX wiecznej Europie.

Po lewej: Kapitan Alfred Dreyfus; po prawej: Louis Garrel jako Dreyfus w filmie „Oficer i szpieg” 

TAJEMNICZY PROCES
Rozpoczęty w grudniu 1894 r. proces prowadzony był w atmosferze narastającego szowinizmu i antysemityzmu. Rozprawa toczyła się za „zamkniętymi drzwiami", w tajemnicy przed opinią publiczną. Nie dochowano procedur sądowych, utajniono zawartość dokumentów, na podstawie których wydano wyrok oskarżający. Jedynym dowodem „zbrodni" było „rzekome" podobieństwo charakterów pisma, podważone przez niektórych biegłych, a potwierdzone przez specjalistów ze sztabu armii. Aby uniknąć ewentualnego uniewinnienia kapitana Dreyfusa postanowiono uciec się do szantażu. Podczas rozprawy oświadczono, że dowód ostateczny, wykluczający wszelkie wątpliwości, znajduje się w rękach ministra wojny, lecz ujawnienie go jest niemożliwe, gdyż groziłoby to natychmiastowym wybuchem wojny europejskiej. Fortel się udał. Trybunał jednogłośnie uznał kapitana Alfreda Dreyfusa winnym i skazał go na dożywotnią deportację oraz pozbawienie stopnia wojskowego. Skazanego odesłano do kolonii karnej na Wyspie Diabelskiej. Odpływającego z portu La Rochelle żegnały wyzwiska zgromadzonych tłumów.

Po lewej: Podpułkownik (późniejszy oficer i minister) Marie Georges Picquart; po prawej: Jean Dujardin jako Picquart w filmie „Oficer i szpieg”

JEDYNY SPRAWIEDLIWY
Dwa lata później w ręce nowego szefa kontrwywiadu podpułkownika Marie Georgesa Picquarta trafiła notatka z niemieckiej ambasady zaadresowana do francuskiego oficera majora Ferdinanda Esterházego. Po porównaniu charakterów pisma z notatką przypisywaną Dreyfusowi, Picquart doszedł do wniosku, że zdrajcą nie jest Dreyfus a Esterházy. Jednak francuska armia i organizacje antyżydowskie nie chciały doprowadzić do rewizji procesu.

SKUTKI AFERY DREYFUSA
W ogniu ponownego procesu Dreyfusa, do którego doprowadził podpułkownik Picquart, we francuskim społeczeństwie nasiliły się antysemickie nastroje. Rozentuzjazmowany tłum skandował: „Śmierć Żydom". Uaktywnili się także obrońcy Dreyfusa. Powstała seria petycji, listów otwartych, w których żądano rewizji procesu. Wtedy właśnie po raz pierwszy w prasie sprzyjającej Dreyfusowi użyto w stosunku do nich słowa „intelektualiści" w sensie pozytywnym (ludzie intelektu i zmysłu krytycznego). Określenie to stało się niezwykle popularne, a jego pojawienie się i rozpowszechnienie uznawane jest za akt narodzin inteligencji jako grupy społecznej. Grupy, którą łączy świadomość wspólnych wartości, takich jak prawda, praworządność, prawo, demokracja czy tolerancja. 13 stycznia 1898 r. w dzienniku literacko artystycznym „L'Aurore" („Świt") ukazał się głośny artykuł Emila Zoli pod znamiennym tytułem „J'Accuse...!" („Oskarżam...!). Pisarz oskarżył w nim, z imienia i nazwiska, dowódców armii francuskiej o fałszowanie zeznań w procesie Dreyfusa, świadome chronienie zdrajcy i obciążenie winą niewinnego. Zarzucał władzom wojskowym i trybunałom jawny antysemityzm jako powód oskarżenia i skazania kapitana Dreyfusa. Artykuł napisany w formie listu do prezydenta Republiki Francuskiej Félixa Faure'a wywołał oburzenie. Jego autor w miesiąc po opublikowaniu artykułu został postawiony przed sądem za zniesławienie. Pisarz przegrał proces. Skazano go jako oszczercę i wydalono z Francji (udał się do Anglii). Afera Dreyfusa utrwaliła podział francuskiej sceny politycznej na prawicę i lewicę. Do dnia dzisiejszego francuska lewica przypomina sprawę, jako przykład skandalicznej pomyłki sądowej i pełnej oszczerstw kampanii antysemickiej. Natomiast dla wielu polityków i aktywistów z prawej strony nie wszystko jest jasne i Dreyfus, pomimo uniewinnienia, pozostaje postacią co najmniej kontrowersyjną.

Po lewej: Emil Zola; po prawej: André Marcon jako Emil Zola w filmie „Oficer i szpieg” 

Film „Oficer i szpieg” pokazuje jak determinacja jednego uczciwego człowieka w dochodzeniu do prawdy może zmienić oblicze historii i doprowadzić do obalenia skorumpowanego rządu. Pełen napięcia i zwrotów akcji thriller przedstawiający historię, która wydarzyła się naprawdę a którą możemy śmiało odnieść do współczesności i bieżących wydarzeń, nastrojów antysemickich, siły Kościoła popierającego nie prawdę a dbającego o własne interesy. Tylko czy obecnie znalazłby się jeden sprawiedliwy, który potrafiłby konsekwentną odwagą oczyścić świat z panującego zła.

Tekst autorstwa Roberta Szuchty - historyka, edukatora i współpracownika Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN.

„Oficer i szpieg” w kinach od 27 grudnia.