Rekiny, karnawał i atak włochatej nogi. O Brazylii lat 70. w „Tajnym agencie”. W kinach od 27 marca
Najnowszy film Klebera Mendonçy Filho jest opowieścią o pamięci, tożsamości, traumie pokoleniowej i grzechach wrogich systemów, opowiedzianą w fascynujący sposób. To rozliczenie z przeszłością może rymować się z polską historią i filmografią. Są jednak w „Tajnym agencie” tropy, które trudno rozszyfrować, nie znając lokalnej kultury i mitologii. Z pomocą – i wyjaśnieniami – przychodzą: Filipe Galhardo, Brazylijczyk, kinoman i pracownik nowojorskiego Jacob Burns Film Center, oraz sam reżyser, Kleber Mendonça Filho. Nominowany do 4 Oscarów „Tajny agent” w kinach od 27 marca.
– Pamiętam zapachy 1977 roku, pamiętam klimat tamtych czasów, atmosferę Brazylii – opowiada Mendonça Filho. W roku, w którym toczy się akcja „Tajnego agenta”, reżyser miał 9 lat. Nic dziwnego, że pamięć o tamtych czasach i ówczesnym Recife (piąte największe miasto w Brazylii i rodzinne miasto reżysera) bywa pokazywana oczami dziecka. Perspektywę tę reżyser przelewa na kilkuletniego Fernando, syna głównego bohatera granego przez Wagnera Mourę. Powracającym w filmie motywem jest paniczny strach chłopca przed rekinami, a jednocześnie marzenie, by w kinie prowadzonym przez dziadka obejrzeć „Szczęki”. O tym, że lęk przed rekinami wcale nie jest wyimaginowany, dowiadujemy się już w jednej z pierwszych scen, w której śledczy badają sprawę ludzkiej nogi odnalezionej w ciele rekina. To oczywiście jasna informacja o tym, jaką cenę mogą zapłacić ci, którzy zadarli z niewłaściwymi ludźmi.
Lęk przed rekinami w Recife ma swoje realne przyczyny. Wskutek budowy portu pod koniec lat 70., a tym samym zmian w środowisku, piękne plaże Recife stały się jednym z najbardziej narażonych na ataki rekinów miejsc na świecie. Surfing został zakazany, a wchodzenie do wody i pływanie wiązało się z dużym ryzykiem. Opowieści o rekinach zawładnęły świadomością mieszkańców Recife, co zbiegło się w czasie z głośną premierą wspomnianego filmu Stevena Spielberga. Więcej o tym momencie w historii miasta i wykorzystaniu motywu rekina mówi Filipe Galhardo:
Wyciągając odciętą nogę zamordowanego mężczyzny z mętnej wody i wystawiając ją na światło dzienne, rekin – symbol strachu – rzuca światło na liczne ofiary zaginione z winy brazylijskiego rządu, policji i ich zwolenników. (...) Wzajemne relacje między strachem – przed wyimaginowanymi lub wyolbrzymionymi zagrożeniami – a niebezpieczeństwami rzeczywistej przemocy stanowi główny temat „Tajnego agenta”. Śmiertelne ataki rekinów, które rozsławiły plaże Recife, miały się dopiero rozpocząć, ale ich włączenie do filmu ma konkretne podstawy. Strach przed rekinami przedostał się do wyobraźni widzów na całym świecie dzięki sukcesowi filmu „Szczęki" Spielberga, którego premiera miała miejsce w dekadzie, w której rozgrywa się akcja „Tajnego agenta". Synek Marcelo o imieniu Fernando jest zarówno zafascynowany, jak i przerażony obrazami z filmu „Szczęki". Rysuje rekiny i ciągle widzi je w snach. Mendonça Filho pierwszy akt filmu tytułuje „Koszmar chłopca”.

Galhardo lata 70. i czas dyktatury w Brazylii nazywa czasem wielkiego nieszczęścia. Kleber Mendonça Filho, podobnie jak Walter Salles w filmie „I'm still here", odsłania fragment historii, o której przez lata się nie mówiło. „Tajny agent” nie tylko przywraca dyskusję o niewygodnym dziedzictwie Brazylijczyków, ale pod postacią Marcela pokazuje historie tysięcy zapomnianych życiorysów. Mendonça Filho ma już tę możliwość, aby rozliczyć się z przeszłością, nazwać rzeczy po imieniu i nie gryźć się w język. Jednak wykorzystuje także mitologię i symbole epoki zrodzone z konieczności w czasach cenzury i inwigilacji. Taka tragiczna historia kryje się właśnie za włochatą nogą. Wzmianki o niej pochodzą z 1976 roku i są specyficzne dla Recife, stolicy regionu Pernambuco. W innych częściach Brazylii nie jest tak bardzo znana. O jej znaczeniu i pamięci opowiada sam reżyser w wywiadzie dla Deadline:
Przez większość mojego życia włochata noga była lokalną miejską legendą, a Recife miało wiele swoich legend. Włochata noga tak naprawdę została stworzona przez lokalnego dziennikarza. Był sfrustrowany tym, że nie mógł pisać prawdy o przemocy policji lub wojska wymierzonej w społeczność gejowską, ludzi uprawiających seks w parkach, czy palących trawkę. I tak powstał ten szyfr. Dziennikarz pisał: „Zeszłej nocy włochata noga znowu zaatakowała” i wszyscy wiedzieli, że policja znów atakowała obywateli.

Scena z włochatą nogą w roli głównej jest przerażająca i komediowa jednocześnie. Została zrealizowana niczym w slasherze, czy filmie klasy B. – Mendonça Filho mistrzowsko uchwycił sposób, w jaki coś, co zrodziło się z prawdziwie okropnych aktów przemocy, przekształciło się w nieszkodliwą bajkę. Reżyser potrafi jednocześnie mieć ciastko i je zjeść: z dumą dzieli się prawdziwie dziwacznym i unikalnym elementem kultury Pernambuco, nie umniejszając jednocześnie przemocy politycznej, z której się narodził – komentuje Filipe Galhardo.
Reżyser filmu stawił się zresztą na brazylijskiej premierze filmu z włochatą nogą u boku, ale na tę specjalną okazję ubraną w kapelusz i muszkę. To nie jedyny element lokalnej kultury, który Kleber Mendonça Filho i twórcy „Tajnego agenta" przemycili na czerwony dywan. Na premierę do pałacu festiwalowego w Cannes kierowali się tanecznym krokiem Frevo, charakterystycznego dla Pernambuco tańca karnawałowego.
Od momentu canneńskiej premiery filmu, „Tajny agent" stał się jednym z najbardziej elektryzujących i najczęściej nagradzanych tytułów ostatnich lat. Za rolę ostatniego sprawiedliwego w zepsutym do szpiku kości kraju Wagner Moura zdobył Złoty Glob, a film Klebera Mendonçy Filho zdobył łącznie ponad 50 nagród i ponad 100 nominacji, w tym 4 nominacje do Oscarów.
Od najbliższego piątku polska publiczność obejrzy w kinach porywającą historię Marcelo i jego rodziny, zrealizowaną z rozmachem godnym kina Martina Scorsese i Francisa Forda Coppoli, z gościnnymi występami rekina i włochatej nogi. „Tajny agent" w kinach od 27 marca.