Aktualności

2-x-coj

Film „Lato” i „rosyjski Grzegorz Ciechowski”, czyli kim był Wiktor Coj z zespołu Kino

31 sierpnia do polskich kin trafi „Lato” w reż. Kiryła Serebrennikowa, film zainspirowany autentycznymi losami liderów leningradzkich grup: Majka Naumenko z zespołu Zoopark i Wiktora Coja, frontmana Kina. 

15 sierpnia minęło 28 lat od tragicznej śmierci Wiktora Coja, zaledwie 28-letniego wokalisty kultowego zespołu KINO, gwiazdy rodzącej się w Związku Radzieckim kontrkultury. Dla rosyjskich fanów muzyki był w latach 80. tym, kim dla Polaków Grzegorz Ciechowski. W szarą sowiecką rzeczywistość wprowadził nowoczesnego rocka, jego teksty były powiewem świeżości z buntowniczym pazurem. Na koncertach KINA gromadziły się tłumy, fani Coja w całym kraju chcieli wyglądać jak on. Albumy zespołu do dziś trafiają na czołowe miejsca w zestawieniach najważniejszych rosyjskich płyt wszech czasów, a sam Coj uważany jest za legendę, nie tylko w Rosji, ale i wielu innych krajach post-sowieckich.

Wiktor Robertowicz Coj urodził się w 1962 roku w Leningradzie (dziś Sankt Petersburg) i trudno go było nie zapamiętać. Chmurne spojrzenie, ciemne włosy, zawsze ubrany na czarno, ale przede wszystkim żółty kolor skóry i skośne oczy, które odziedziczył po ojcu, Koreańczyku, który w latach 50. wyemigrował ze swojej ojczyzny do Kazachstanu. Wiecznie zamyślony, z głową w chmurach, romantyczny introwertyk – na wszystkich, którzy go poznali, wywierał piorunujące wrażenie.

Aby w ZSRR zostać gwiazdą, nie wystarczy mieć talent. Trzeba mieć zgodę specjalnej komisji oraz należeć do oficjalnego klubu muzycznego, niczym do cechu muzyków. Nie można śpiewać, o czym się chce, bo wszystkie teksty przechodzą przez cenzurę. Kreatywność ograniczona zostaje do minimum. A przecież w latach 70. w ZSRR byłoby o czym mówić: bieda, kolejki, wojna w Afganistanie. W tej sytuacji kontrkulturowi muzycy schodzą do podziemia, dosłownie i w przenośni: organizują nielegalne koncerty w prywatnych mieszkaniach. Jednocześnie muszą mieć jakiś oficjalny zawód, bo za nieróbstwo w radzieckiej Rosji grozi więzienie.

Coja przygoda z muzyką zaczyna się w magicznym roku 1977, gdy na świecie szaleje gorączka Sex Pistols, The Clash i Ramones. Na lenigradzkich osiedlach poznaje śmietankę tamtejszej muzycznej awangardy. Po ukończeniu szkoły zatrudnia się jako palacz w kotłowni zwanej „Kamczatką”, która staje się przykrywką dla wielu takich jak on undergroundowych talentów. Minie trochę czasu, zanim zostanie charyzmatycznym frontmanem zespołu KINO. Początkowo wraz z Aleksiejem Rybinem zakładają zespół pod nazwą Garin i Giperboloidy. Wkrótce staną się członkami Lenigradzkiego Rock Klubu. Mogą zacząć nieco bardziej oficjalnie i w 1982 roku, pod nową już nazwą, KINO (Кино́), nagrywają swoją pierwszą taśmę „45”, na której pojawiają się elementy modnego wówczas stylu new romantic.

Zespół Coja zyskuje coraz większą popularność. Podobają się zwłaszcza teksty Wiktora, inspirowane codziennością w Związku Radzieckim. Muzycznie zespół czerpie z topowych zachodnich grup (David Bowie, Roxy Music, Duran Duran, Human League), stara się też wyglądać jak ich idole. W 1986 roku, wraz z albumem „Nocz” (Noc) popularność KINA eksploduje. W 1988 roku ukazuje się album „Gruppa krowi” (Grupa krwi). Z jednej strony pełen mrocznych tematów — wojny, śmierci, strachu i samotności — z drugiej, zachwycający przebojową muzyką. Nikt do tej pory nie grał w ZSRR tak… światowo. KINO jest na ustach wszystkich w Rosji, a tytułowy utwór staje się — i pozostanie na zawsze — największym przebojem zespołu. 

Wiktor Coj staje się najbardziej rozpoznawalną postacią sceny muzycznej, gra w teledyskach, filmach, koncerty KINA na stadionach wyprzedają się w ekspresowym tempie. Sława zespołu dociera nawet do USA, gdy w 1990 KINO jedzie do Nowego Jorku i muzycy poznają m.in. Davida Byrne’a z Talking Heads. Wiktor z jednej strony żyje jak prawdziwy rockman i nie zamierza zwalniać, z drugiej – sława zaczyna go przytłaczać i tęskni za spokojnym życiem.

Niestety, nie będzie mu pisane dożyć czasów, w których można bezkarnie śpiewać o wolności. W sierpniu 1990 wypoczywa z żoną i synkiem na Łotwie, pracując jednocześnie nad nowymi piosenkami. 15 sierpnia Wiktor Coj ginie w wypadku samochodowym. Z wypadku ocalone zostaną zapisy wokalne przeznaczone na nową płytę, która zostanie wydana pośmiertnie, jako „Cziornyj album” (Czarny album).

Cała Rosja pogrąża się w rozpaczy. Kilka tysięcy ludzi bierze udział w pogrzebie Coja, odnotowano wiele przypadków samobójstw. W Moskwie, w słynnej artystycznej dzielnicy Arbat jeden z murów zadedykowany zostaje wokaliście KINA i do dziś, zwany „ścianą Coja”, jest mekką rosyjskich fanów rocka. W każdym rosyjskim mieście można znaleźć ścianę z napisem „Coj żyw” – Coj żyje i na zawsze pozostanie legendą. 

Początki jego sławy zainspirowały reżysera Kiryła Serebrennikowa, którego nowy film „Lato” to opowieść o rocku i pragnieniu wolności w epoce, w której wolność trzeba było wyszarpywać pazurami – w kinach od 31 sierpnia. 

Źródło: http://spodkopca.pl/gwiazda-o-imieniu-wiktor-op…

„Lato” w kinach

od 31 sierpnia 2018