Aktualności

happiest-day-in-the-life-of-olli-maki-11-800x450

Co zainspirowało reżysera fińskiej love story? „Olli Mäki. Najszczęśliwszy dzień jego życia” w kinach od 14 lipca

14 lipca do kin trafi nietypowa fińska love story z boksem w tle: „Olli Mäki. Najszczęśliwszy dzień jego życia” w reż. Juho Kuosmanena. Reżyser opowiada, co zainspirowało go w historii boksera-amatora z małego miasteczka, który w trakcie przygotowań do decydującego meczu w swojej karierze nie może przestać myśleć o poznanej na weselu dziewczynie. 

☛ Kiedy poznałeś historię walki Olliego Mäkiego o mistrzostwo i jego romansu z Raiją, który zaczął się podczas przygotowań do niej? Co sprawiło, że uznałeś to za dobry temat na film?

Był rok 2011, a ja poznałem Olliego i Raiję w Kokkoli. Olli cierpiał z powodu zaawansowanego stadium Alzheimera, ale wciąż opowiadał historie z przeszłości. Jedną z nich była ta o walce o mistrzostwo w 1962 roku, którą zakończył słowami: „to był najszczęśliwszy dzień w moim życiu”. Na jego twarzy widniał uśmiech, który zmusił mnie, by zadać pełne niedowierzania pytanie: „jak to możliwe?”. To wtedy powiedział mi, że tego samego dnia kupił pierścionek zaręczynowy dla Raiji. Sympatyczna historia, pomyślałem, ale zbyt klasyczna, żeby coś z nią zrobić.

Ale mijały tygodnie, a opowieść Olliego nie opuszczała mojej głowy. Dlaczego kupił pierścionek tego samego dnia? Nie wiedziałem za dużo o boksie, ale było dla mnie jasne, że jeśli przygotowujesz się do walki o mistrzostwo, musisz być w 100% skoncentrowany właśnie na niej. Kupowanie pierścionka zaręczynowego w takim dniu wydawało mi się czymś niepojętym. I kiedy zacząłem zagłębiać się w historię Olliego, odkryłem, że jest ona pełna pięknych szczegółów i na tyle złożona, że z przeciętnej staje się zupełnie wyjątkową. Diabeł tkwi w szczegółach, jak mówią.

Szybko zrozumiałem, że historia Olliego nie jest tylko o przegranej na ringu i wygranej w miłości. Tak naprawdę w ogóle nie była o wygrywaniu i przegrywaniu, ale o szukaniu swojego sposobu na szczęście, pomimo tego, czego się od nas oczekuje. 

☛ Co twoim zdaniem film i historia Olliego Mäkiego mówią nam o współczesnym życiu, kulturze, społeczeństwie?

Zawsze dobrze jest przestać myśleć, że tym, co liczy się najbardziej, jest wyznaczony sobie cel. Otoczeni jesteśmy reklamami wychwalającymi sukces, ale najpierw powinniśmy uświadomić sobie, czym ten sukces jest.

Wydaje mi się, że rzeczy, które były wyjątkowe w latach 60., dzisiaj są powszechne. Presja, by osiągnąć sukces, by mówiono o nas i problemy związane z publicznym wizerunkiem przestały być kwestiami, które dotyczą tylko celebrytów.

Żyjemy w czasach nastawionych na rywalizację. W Finlandii ludzie wydają się bardzo przejęci tym, co myślą o nich inni, a jeśli w czymś jesteśmy dobrzy jako naród, to robi się z tego duży news.

Rywalizacja jest podstawą w sporcie, uwielbiam ją, ale jeśli staje się codziennością, niszczy piękno życia. 

„Olli Mäki.

Najszczęśliwszy dzień jego życia”

w kinach

od 14 lipca 2017