Aktualności

manifesto-1

Cate Blanchett głosi najbardziej radykalne idee XX wieku w filmie „Manifesto”. Film w kinach od 17 listopada.

Jim Jarmusch kazał kraść pomysły, Lars von Trier rezygnował z osobistych gustów, a Werner Herzog szukał w filmach prawdy. Czy pisane przez artystów manifesty – w dodatku wygłaszane przez Cate Blanchett – mogą jeszcze rozpalać zmysły i pobudzać wyobraźnię? 

17 listopada do kin trafi niezwykłe dzieło – zrealizowany przez wybitnego artystę wizualnego Juliana Rosefeldta „Manifesto” prezentowany był najpierw w galeriach jako rozpisana na trzynaście ekranów instalacja. Dziś rozpoczyna swoje kolejne życie, tym razem jako film, udowadniając, że niektóre idee są jak odbezpieczony granat i stają się zarzewiem buntu. Inne wietrzeją i stają się śmieszne, a jeszcze inne mają uniwersalną moc wybudzania z letargu i wyostrzania spojrzenia na świat.

Sam Rosefeldt tak mówi o swoim filmie: 
Czytałem te manifesty najpierw jako ekspresje krnąbrnej młodości, potem jako literaturę, poezję – coś w rodzaju zremasterowanego „Sturm und Drang”. Były one pięknie napisane, hipnotyzujące. Słyszałem wręcz te słowa, jakby były wypowiadane na głos. Zdałem sobie wtedy sprawę, że to są nie tylko dokumenty z historii sztuki, ale wciąż żywy, gotowy do publicznego odczytania materiał. Kojarzyły mi się z teatrem, więc zacząłem sobie wyobrażać te manifesty jako perfomance, otrzepane z kurzu historii i przeniesione do współczesności. Historia sztuki jest częścią historii, a z historii powinniśmy wyciągać wnioski. Artyści, podobnie jak pisarze, filozofowie, naukowcy, zawsze mieli odwagę formułować myśli i wizje, których prawdziwość wymagała dowiedzenia. (…) Nauczeni jesteśmy traktować manifesty jak sejsmografy swoich czasów. A dzisiaj, gdy neonacjonaliści, rasiści i populistyczne tendencje w polityce oraz mediach zagrażają demokracji na całym świecie, wymagając od nas obrony pozornie tylko osiągniętych wartości tolerancji i szacunku, „Manifesto” staje się wezwaniem do działania. „Manifesto” nie miało być ilustracją konkretnych tekstów manifestów, ale raczej umożliwieniem Cate ich ucieleśnienia. Ona jest manifestem. 

Wśród manifestów wygłaszanych przez Cate Blanchett znalazły się również przesłania 4 filmowców, którzy mieli radykalne podejście do sztuki filmowej.
Jim Jarmusch stworzył w 2002 roku 5 złotych zasad tworzenia filmów, a wśród nich: Nic nie jest oryginalne! Kradnijcie wszystko, co służy wam za inspirację lub podsyca wyobraźnię. (…) Wybierzcie jako obiekt kradzieży te rzeczy, które przemawiają wam do duszy. Jeśli to zrobicie, to wasza kradzież i dzieło będą autentyczne.  Autentyczność jest bezcenna. Oryginalność nie istnieje. Nie warto kryć się z kradzieżą. Można ją nawet świętować. Pamiętajcie, co powiedział Jean-Luc Godard. „Nieważne, skąd czerpiesz pomysły… ważne, dokąd je zabierzesz”.
Lars von Trier wraz z Thomasem Vinterbergiem w słynnym manifeście „Dogma 95″ deklarowali: 
Przysięgam zrezygnować z osobistego gustu. Nie jestem już artystą. Nie będę tworzyć „dzieła”, gdyż uważam, że chwila jest ważniejsza niż całość. Pragnę wydobyć prawdę z moich bohaterów i miejsc akcji. Przysięgam zabiegać o to wszelkimi środkami, również za cenę dobrego smaku i kanonów estetycznych.
Werner Herzog tak definiuje prawdę w kinie, w swojej „Minnesota Declaration”
z 1993 roku: W kinie występują głębsze pokłady prawdy. Istnieje prawda poetycka i ekstatyczna.  Jest tajemnicza i ulotna, a uchwycić ją można tylko poprzez zmyślenie, wyobrażenie i stylizację.

OPIS FILMU

Nagrodzona Oscarem Cate Blanchett („Carol”, „Blue Jasmine”) wciela się w 13 różnych postaci – od wokalistki punkowego zespołu, przez gospodynię domową, wdowę, robotnicę, naukowca, aż po bezdomnego mężczyznę, aby zderzyć najbardziej radykalne idee XX wieku z otaczającą nas rzeczywistością. Bezkompromisowe, hipnotyczne i wspaniale nakręcone kino w reżyserii Juliana Rosefeldta, jednego z wiodących artystów sztuki współczesnej.

Każda z postaci zagranych przez Blanchett wygłasza na ekranie fragmenty słynnych manifestów autorstwa pisarzy i reżyserów, malarzy i tancerzy, rzeźbiarzy i poetów, filozofów i architektów: von Triera, Marksa, Apollinaire’a, Malewicza i wielu, wielu innych. W swoich performance’ach Blanchett nie tylko demonstruje najwyższej próby aktorski kunszt, ale także wraz ze swoimi bohaterami testuje potęgę dwudziestowiecznych proroctw, które Rosefeldt umieszcza w często zabawnych kontekstach. Kamera Christopha Kraussa portretuje postindustrialne pejzaże, wciska się do ciasnej klitki w bloku, zanurza w sterylne wnętrza instytutów badawczych, w mroki balangi na koncertowym backstage’u, spływa w błękitny chłód telewizyjnego studia. Zagląda też do jasnej klasy, gdzie Cate Blanchett daje dzieciom lekcję manifestów filmowych.

Zrealizowany przez wybitnego artystę wizualnego Juliana Rosefeldta „Manifesto” prezentowany był najpierw w galeriach jako rozpisana na trzynaście ekranów instalacja. Dziś rozpoczyna swoje kolejne życie, tym razem jako film, udowadniając, że niektóre idee są jak odbezpieczony granat i stają się zarzewiem buntu. Inne wietrzeją i stają się śmieszne, a jeszcze inne mają uniwersalną moc wybudzania z letargu i wyostrzania spojrzenia na świat.

„Manifesto” w kinach

od 17 listopada 2017